konferencja 4

 

SPOWIEDŹ I 7 GRZECHÓW GŁÓWNYCH

 

PUNKTY I UWAGI DO DOBREJ SPOWIEDZI

 

Kilka uwag. Zacznę od PYCHY. Najpierw rozróżnienie puchy i pokory. My mamy z tym problemy.

POKORA to widzenie siebie oczami Boga. Pokorny jestem wówczas kiedy dostrzegam dary, jakie dostałem od Boga. Kiedy jestem dumny z nich. A PYCHA to powiedzenie, że „ja to nic nie umiem, nie mam żadnych darów...”. Za pychą idzie zazdrość. Bo zazdroszczą ludzie pyszni.

Ciekawe, że ZAZDROŚĆ jest połączona ze SMUTKIEM. Smutek, to też może być (uwaga! nie jest zawsze, ale w niektórych wypadkach może być!) grzech! Kiedy sami go wybieramy, prowokujemy (np. alkohol, grzech…). Ale ważna jest zazdrość. To taki grzech bez sensu! O Zazdrości nie mówimy, kiedy widzę, że inni coś mają lub maja więcej niż ja, a ja cieszę się z tego. Dobrze im życzę. Zazdrość jest wtedy, kiedy im dobrze nie życzę… Kiedy narzekam, że nie mam, albo oskarżam męża czy żonę że to ich wina, iż nie mam. Albo kiedy rozwijam zamiast talentów, kompleksy… Koncentruję się na tym, o inni mają a czego ja nie mam. Zamiast na tym, co mam i rozwijać to, doskonalić… MIŁOŚĆ  PIENIĘDZY,  CHCIWOŚĆ  -  to  niechęć  do  dzielenia  się,  do dostrzeżenia  potrzeb  innych.  Pieniądze  są  nam  potrzebne  do  życia,  do poczucia  bezpieczeństwa.  Są  konieczne.  Ale  to  nie  oznacza,  że  mam  je kochać nade wszystko. Mam je posiadać aby zabezpieczyć siebie i moich bliskich. Z tym tematem wiąże się UFNOŚĆ BOGU. Zaufanie nie polega na tym, że ja siedzę i czekam aż Bóg coś za mnie zrobi. Ja robię i ufam, że On mnie w tym wspiera….

OBŻARSTWO - „My jemy żeby żyć, a człowieki żyją, aby jeść…” - Skok przez płot… Umiarkowanie jest potrzebne wszędzie. W jedzeniu i piciu również…

 

SPOWIEDŹ

 

-  Dlaczego przychodzimy (humanizm?) - Przymus? Przyzwyczajenie? Lęk?

-  Co  nam  przeszkadza?  (Relatywizm,  Mac-donaldyzm  (szybko  i  mi  się rozgrzeszenie należy), zapping, śmierć języka (komórki i skróty myślowe, emotikony, itd.), nie umiemy mówić o uczuciach, przeżyciach...

-  Jak się przygotować? Trochę już o tym było w pierwszej konferencji.

Teraz postaram się temat poszerzyć, ale jak zawsze liczę na pytania i dyskusję...

 

Warunki:

1.  Rachunek sumienia

2.   Żal za grzechy

3.  Mocne postanowienie poprawy

4.  Szczera spowiedź

5.   Zadość uczynienie Panu Bogu i Bliźniemu.

 

-  Żal a grzechy? Jaki winien być? Na czym polega? Przede wszystkim to żal, że  od  Pana  Boga  się  oddaliłem,  a  nie  że  JA  zgrzeszyłem…  JA zgrzeszyłem… nie chodzi o płacz i lament, ale głębokie przekonanie, że popełniłem coś złego wobec Boga i moich bliźnich. My to czujemy sercem. Nie trzeba dużo mówić. Problem jest, kiedy wiemy żeśmy zgrzeszyli, ale nie żałujemy… Jeśli ktoś nie żałuje nie może dostać rozgrzeszenia, bo brak jest warunku. Ja czasami dyskutuję i proponuję, aby chociaż chciał chcieć żałować… ale niestety niekiedy jest to rozmowa bezowocna.

-  Co spowiadać? Grzechy tylko? Zależy od nas i trochę od spowiednika. Normalnie tylko grzechy. I tylko ciężkie, bo lekkie gładzi żal za grzechy (np. na początku Mszy św.). Ale spowiedź to sakrament, który daje też łaski, umacnia nas w dobrym... Zatem warto wszystko. Ja jestem za rozmową i pokazywaniem też pozytywnych rzeczy. Dziękowanie Bogu za to, co się udało. Ale nie zawsze jest to możliwe, bo dużo ludzi czeka, a niekiedy niektórzy  księża  tego  nie  akceptują.  Niby  mają  rację,  ale…  w  takim wypadku  warto  zrobić  dobry  rachunek  sumienia.  O  tym  była  mowa  w pierwszej  konferencji.  Podziękować  Bogu  za  wszystko,  a  w  spowiedzi poruszyć tylko grzechy. Ważne jest, aby rachunek sumienia objął nasze całe życie, a nie tylko grzechy. Bo one nie uczą nas wdzięczności i wolności.

Jak często? Obowiązek jest raz w roku. Teoretycznie winno wystarczyć. Ale jak są ciężkie grzechy, to odgradzają nas od Komunii. A tego sakramentu szkoda. Księża, osoby zakonne są trochę tradycyjnie zobowiązane do co dwutygodniowego korzystania z sakramentu pojednania. Nawet jeśli nie ma grzechów. To ważne, bo dobry rachunek sumienia zbliża do Boga, do światła. Jak ktoś mył okna to wie, że jak jest pochmurno, to szyby wydają się czyste, a jak świeci słońce to widać każdy brud. I tak jest z życiem duchowym.

Postanowienie poprawy oznacza, że chce się zmienić, że nie chce grzeszyć. Wyrzekam  się  grzechu.  To  bardzo  ważny  warunek  do  integratywności spowiedzi. Jeśli nie chce się zmienić, to po spowiedź? Nad tym warunkiem warto popracować, bo jest często zapominamy. A my, tak naprawdę, przy spowiedzi winniśmy nad nim pomyśleć i wzbudzić sobie chęć zmiany życia.

Zadośćuczynienie, to nie zapłata za grzech, albo za rozgrzeszenia. Każdy grzech niszczy nas, innych, otoczenie. Grzech niszczy też Kościół, który my wszyscy ochrzczeni stanowimy. Dlatego trzeba przeciwwagi. Trzeba naprawy sytuacji. Pokuta to takie małe zadośćuczynienie Bogu najczęściej. A ludziom? To jest problem, pytanie, bo jak. Trochę mówiłem o tym przy kradzieży. Ale tak  naprawdę,  kiedy  odmawiamy,  zabieramy  dobre  imię,  to  idziemy  do spowiedzi i uważamy, że wszystko jest ok. Tak jak media. Oskarża, ale nie prostują  i  nie  przepraszają.  My  winniśmy  uczyć  się  naprawiać  błędy, przepraszać, prostować informacje, choćby poprzez pozytywne mówienie.

 

To tyle. Reszta na pytania. Zapraszam na spotkanie po Mszy Świętej.