konferencja 3

 

PRZYKAZANIE V

 

NIE ZABIJAJ

 

To  przykazanie  ma  bardzo  wiele  wymiarów.  Odnosi  się  najpierw  do  nie zabijania  drugiego  człowieka.  I  to  na  wszelkich  płaszczyznach.  Możemy komuś  odebrać  życie  umyślnie  lub  przez  przypadek,  np.  zabić  kogoś  w gniewie, z zemsty, albo zabić prowadząc samochód pod wpływem alkoholu lub narkotyków. I tu jest mowa o śmierci fizycznej.

Ale można zabić i emocjonalnie, na płaszczyźnie psychicznej. Niestety w tym wymiarze  mamy  sobie  chyba  wszyscy  wiele  do  zarzucenia.  Zabijamy chociażby  przez  to,  że  się  obmawia,  oczernia,  zabiera  dobre  imię.  My współcześnie, choćby w świecie polityki mamy ludzi nienawidzących innych. Często tylko dlatego, że drudzy robią dobro. I ciekawe jest to, że ci, którzy nienawidzą  oskarżają  drugich  o  „mowę  nienawiści”.  To  jest  nienawiść doprowadzona do skrajności. Podaję przykład polityki, bo sami też to robimy. Ale takie sytuacje zdążają się w rodzinach, we wspólnotach zakonnych czy Kościele. Każda obmowa, oskarżenie jest powolnym zabijaniem drugiego. W mojej  diecezji  przez  6  miesięcy,  dzień  w  dzień  pojawiały  się  w  prasie oskarżenia biskupa i jednej kobiety, która była odpowiedzialna w diecezji za inwestycje.  Okazuje  się,  że  te  artykułu  zabiły  wiarę,  zaufanie  w  wielu chrześcijanach. Odeszli z Kościoła. Podzieliły diecezje. Ale doprowadziły do załamania tej kobiety. No i okazuje się, że to w większości nie było prawdą. Była to zemsta.

Zabicie  to  też  kłótnie,  wyzwiska  pomiędzy  dorosłymi.  Ale  zabicie  to  też mówienie dziecku, że jest do niczego, ze jest złe, a nie coś źle zrobiło. Bo dziecko w to wierzy i takim się staje. Zabicie to też odebranie drugiemu nadziei. Zabicie to również uniemożliwienie rozwoju talentów…

Jednym słowem, możemy zabić drugą osobę na wiele sposobów.

Ale to przykazanie odnosi się i do nas samych. Siebie też możemy zabić i to w  różnorodny  sposób.  Możemy  odebrać  sobie  życie,  ale  możemy  też grzeszyć  poprzez  brak  troski  o  siebie,  brak  snu,  złe  jedzenie,  brak odpoczynku, nadużywanie używek typu alkohol, narkotyki, itd. Możemy też nie rozwijać swoich talentów, darów, które mamy. To wszystko wchodzi w zakres  tego  przykazania.  Możemy  siebie  poniżać,  krzyczeć  na  siebie,  nie kochać siebie samych…

 

Chciałbym się jeszcze zatrzymać na kilku elementach, które są istotne.

1.  Aborcja - o tym zawsze trzeba mówić. Ja spotykam ludzki, którzy uważają się za katolików i są całym sercem za aborcję. Chciałbym być klarowny: nie ma czegoś takiego jak wiara wybiórcza. Przyjmuję moją wiarę, ale bez kilku przykazań. Oznacz to, że nie wierzę w całości, a więc nie wierzę, lecz stworzyłem  sobie  swoje,  prywatne  i  wygodne  wyznanie.  Jako chrześcijanin nie mogę być za zabijaniem! Podoba mi się czy nie!

2.  Eutanazja - coraz głośniejszy temat;

3.  In Vitro - które zawiera całą masę tematów, począwszy od emocjonalnych, a skończywszy na moralnych. Nikt nie jest przeciwny walce o dziecko. Więcej,  być  przeciw  In  Vitro,  to  nie  być  przeciw  dobru  rodziny,  czy cierpieniu  drugiego.  Tu  nie  chodzi  o  sprzeciw  dla  sprzeciwu.  To  jest sprzeciw dla metody, która zakłada zabicie wielu zarodków ludzkich… To jest problem.

4.   Zabijanie ducha: czyli niszczenie życia duchowego, niszczenie SUMIENIA -  poprzez  choćby  zamazywanie  granicy  między  dobrem  a  złem  (tu

możemy włożyć wiele elementów, w którym np. wmawia się innym, że coś jest drobiazgiem, że inni też tak robią…; konkretne przykłady możecie sobie  sami  przytoczyć,  albo  zostaną  na  dyskusję,  jeśli  potrzeba wyjaśnienia).

-  zgorszenia - czyli promowanie postaw przez które drugi robi się gorszy (nie wiem czy tutaj nie włożyłbym uczenia dzieci wygody i braku szacunku dla innych, poprzez nieustępowanie choćby miejsca w autobusie)

-  odebranie drugiemu człowiekowi nadziei (nie da się nic zrobić…)

-  odebranie  ludziom  wiary  -  walka  z  religią,  kościołem  (jako  instytucją przekazująca wartości moralne), co teraz w Polsce jest bardzo modne. Niektórzy politycy wprost specjalizują się w tego typu działaniach.

 

PRZYKAZANIE VI

NIE CUDZOŁÓŻ

 

Jest  to  przykazanie  dane  w  obronie  czystości  i  wierności.  Bóg  tak  nas stworzył, że jako mężczyzna i kobieta nie możemy żyć bez siebie. (Być może do ślubu, a potem to się zmienia?). Po prostu uzupełniamy siebie wzajemnie. Jako mężczyźni i kobiety jesteśmy dwiema różnymi istotami. Nie różnimy się tylko  wyglądem.  Mamy  inna  budowę  struktury  kostnej,  trochę  inaczej funkcjonują niektóre elementy systemu nerwowego, inaczej funkcjonują w nas hormony… I tak można by wyliczać dość długo. Do tego trzeba dołożyć inne dary. Mamy inną wrażliwość, inną pamięć lub bardziej pamiętliwość… Już od dziecka mamy inne zainteresowania. I dlatego niebezpieczeństwem jest próba forsowania absurdalnej teorii GENDER. Nie jesteśmy tacy sami i nie jesteśmy tą sama płcią. Nie ma równości, do której się dąży. Nie istnieje. Na jednej z sesji pokazywałem, uproszczony przykład. Małżeństwa, w których próbuje  się  równości,  nie  mają  szansy  na  długie  przetrwanie.  Ale  jest propozycja  RÓWNOWAŻNOŚCI,  która  pokazuje,  jak  powinno  wszystko wyglądać.

Jakie tutaj, w tym przykazaniu, grzechy możemy wyliczyć?

Zacznijmy od pozytywnej informacji. Bóg nas stworzył i dał nam seksualność. Piękny dar, przecudny prezent. Ale trudny. Niekiedy bardzo trudny. My nie mamy z tym darem walczyć. Mamy uczyć się i z nim żyć, go opanowywać i dobrze wykorzystywać. Tym bardziej, że seksualność to potężna siła. Zresztą jest  to  jedna  z  nielicznych  właściwości,  która  jest  najsilniej  połączona  z umysłem. Wiecie, że mamy w sobie chromosomy? Jest ich 46. 22 pary plus jedna para X i Y to chromosomy odpowiadające za płeć. Jeśli coś dzieje się z ostatnią parą (XY) to ma to wpływ na rozwój umysłu…(omówić). Dlatego na wesoło powiem, że gdy się zakochujemy to się wyłącza mózg. Bo inaczej, gdybyśmy myśleli, to byśmy się nie żenili. A tak, on się włącza po ślubie, ale jest już za późno…

A teraz grzechy:

-  zdrada  -  nie  tylko  fizyczna,  ale  i  psychiczna;  plus  pornografia  jest  też zdradą…, a z nią mamy coraz częściej do czynienia. Może dlatego, że jest łatwo dostępna?

-  stosunki  przedmałżeńskie,  które  dla  wielu  chrześcijan  stały  się  czymś normalnym, akceptowalnym...

-  antykoncepcja (ale tu, wg francuskich badań jest problem bardzo złożony. Nie chodzi tylko o odrzucenie potomstwa, ale od zabicie relacji. Jednak ten temat to nie na dzisiaj…)

-  samogwałt, który jest tez problemem. Wiele środowisk, próbuje pokazać, ze jest to coś naturalnego. Nawet uczyć tego w szkołach. Czy jest to jednak  coś  naturalnego?  Myślę,  że  nie  do  końca,  gdyż  organizm  sam siebie z tym może poradzić, jeśli mu na to pozwolimy.

 

PRZYKAZANIE VII

NIE KRADNIJ

 

Najpierw informacja, że jesteśmy stworzeni do szczęścia. Nigdzie nie ma w Piśmie świętym informacji, że mamy być żebrakami. Posiadanie, troska o własność nie jest przeciwne Bogu. Wręcz przeciwnie.

My mamy prawo nabywać własność: czy to poprzez zajęcie rzeczy niczyjej (np. zbieranie grzybów w lesie), czy przez pracę, dziedziczenie czy też kupno czy wymianę. I to jest absolutnie dopuszczalne i dobre. Mamy przez swoją pracę „czynić sobie ziemie poddaną”.

Jest jeszcze własność społeczna, czy „państwowa”. To należy do nas. Mamy prawo z tego korzystać, ale nie brać na prywatą własność…

Jakie bym tu widział grzechy?

-  kradzież

-  rabunek (czyli kradzież z przemocą)

-  niszczenie własności - swojej i cudzej

-  marnotrastwo (wyrzucanie jedzenia) -  łapówki, korupcja…

I  jeszcze  jedno  wyjaśnienie.  Z  tego  grzechu  nawet  jeśli  dostaniemy rozgrzeszenie, to obowiązywać nas RESTYTUCJA czyli oddanie ukradzionej rzeczy. Jeśli się nie da, to trzeba pomyśleć, jak mogę w inny sposób to zwrócić? Np. oddać coś          ubogim… To jest grzech, który niestety wraca z dużymi, niekiedy nie do zniesienia wyrzutami sumienia nawet po wielu latach i to nawet może dotyczyć drobiazgów, jak np. ukradziony w dzieciństwie ołówek…

 

PRZYKAZANIE VIII

NIE KŁAM

 

To trudny i niebezpieczny grzech, bo niszczy człowieka. Kłamstwo przychodzi niekiedy łatwo, ale i my łatwo dajemy się okłamywać…

Kłamstwo  ma  to  do  siebie,  że  nie  jest  jednorazowe.  Na  ogół  jak  raz skłamałem, to będę dalej kłamał. Ale niekiedy jest i tak, że kłamiemy ze strachu, z tzw. potrzeby, albo samo jakoś to przychodzi. Nie chcemy, a i tak coś nieprawdziwego powiemy. Niekiedy jest to wina nieroztropności, czasami DDA, itd.

Oczywiście, my nie możemy wszystkim wszystkiego mówić. To byłaby oznaka niedojrzałości. Ale w Biblii wielokrotnie możecie przeczytać, jak Bóg mówi, że nienawidzi kłamliwych warg. Chrześcijanin powinien nauczyć się milczeć, być uważnym, mówić prawdę, ale tak, aby nie ranić… Bo prawda może też zabić, odebrać nadzieję. Zobaczcie jakie to trudne.

Przy tym przykazaniu podkreśliłbym tylko kilka ważnych elementów:

-  bratnie  napomnienie  -  zobaczyć,  dostrzec  z  całą  otwartością  najpierw belkę w swoim oku, a potem rozmawiać w pokorze z drugim…

-  donosicielstwo - jeszcze powiązane z kłamstwem jest ciężkim grzechem (emigracja)

-  obmowa i oszczerstwo -  plotka

-  półprawda

-  pochlebstwo

 

PRZYKAZANIE IX

 

NIE POŻĄDAJ ŻONY BLIŹNIEGO SWEGO

 

Dwa ostatnie Przykazania są po to, abyśmy strzegli serca i naszych pragnień, ale i uczyli siebie kontrolować. Każdy z nas posiada wolną wolę i rozum i z nich  wypływa  podstawa  do  wymagania  od  nas  odpowiedzialności.  W człowieku, my mówimy w sercu, zapada decyzja, którą człowiek wykonuje… lub pojawia się inna decyzja za którą idzie.

W każdym z nas zmagają się potężne siły: potrzeby, emocje, energie do działania. Jeśli nimi nie kierujemy, lub staramy się je zwalczyć, zabić, to i my giniemy. To tak jak walka np. z bykiem. Wołowina jest smaczna. Warto więc tego byka oswoić, a nie zabijać lub przeganiać… Jak go zranimy, to staje się bardziej  agresywny.  Jak  zabijemy,  to  zostaniemy  głodni…Trzeba  go podchować, a potem zjeść. To samo dotyczy i nas i sił, które w nas drzemią. To Przykazanie mówi o pożądliwości. I słusznie trzeba się jej wystrzegać. Ale nie od razu czegoś pożądamy. To na ogół jest proces. Najpierw czymś się interesujemy, potem zaczynamy o tym tylko myśleć i rodzi się pożądanie. Interesowanie  się  czymś  lub  kimś,  o  tak  przelotnie  nie  jest  niczym  złym. Uwaga, nie każde spojrzenie też jest złe. Przecież mamy w sobie wyczucie piękna. I jak widzę piękną dziewczynę i mi się podoba, to nie jest to grzech, że się podoba. Trzeba Bogu za to piękno dziękować. My mamy w naturze, szczególnie mężczyźni, oglądanie się. I to już u małych dzieci widać. Nie dziwcie się temu. Zachwyt, piękno to nie pożądanie. Pożądanie jest złe. Ale zachwyt, dziękowanie za piękną osobę, nie!

W pożądaniu dwie kwestie są trudne, to seksualność i chciwość. Seksualność to piękny, ale trudny prezent od Boga. O tym już mówiłem. Seksualność jednak można pięknie przeżywać. Ale jeśli dopuścimy, aby zachwyt przerodził się w pożądliwość nad którą nie mamy już kontroli, to źle… z nami. I my za to ponosimy odpowiedzialność.

Jeszcze  jedna  uwaga.  Często  myli  się  nam  pożądliwość  z  ciekawością. (Ciekawość  też  seksualna  u  dzieci  jest  elementem  ich  rozwoju,  a  nie grzechem). Ciekawość jest pozytywną cechą, jeśli prowadzi do rozwoju. Ale, kiedy przestajemy nad nią panować i przeradza się we wścibskość, to mamy problem. Np. w tym przykazaniu umieściłbym przysłowiowe „teściowe” czyli te osoby, które próbują na siłę wtrącać się, kontrolować życie innych. Jest to rodzaj pożądania, ale ściśle złączonego z V Przykazaniem: Nie zabijaj. Bo tego  typu  pożądanie,  wtrącanie  się  prowadzi  do  śmierci  małżeństw  czy miłości.

 

PRZYKAZANIE X

 

ANI (NIE POŻĄDAJ) ŻADNEJ RZECZY, KTÓRA JEGO (BLIŹNIEGO) JEST

 

Tu mamy do czynienia z chciwością i zazdrością. Ludzie często myślą, że bogactwo daje szczęście. Umiar tak, ale bogactwo niekoniecznie. Podczas moich studiów w Rzymie pracowałem z wieloma milionerami. Żaden z nich nie był szczęśliwy… Dopiero, kiedy zaczęli adoptować dzieci z Downem i dawać szczęście innym, zaczęło się coś zmieniać. Ale to trudna sprawa, bo kto ma dużo, ten się nie dzieli… Zauważyłem zasadę: im więcej ktoś ma, tym bardziej skąpy i egoistyczny się staje. Bajka o kaczorze Donaldzie i jego bratankach jest jak najbardziej prawdziwą. Stąd też Bóg w tym Przykazaniu mówi:  nie  daj  się  zwieść.  Nie  daj  sobie  odebrać  wolności.  Bogactwo uzależnia. Rodzi strach.

A  droga  do  szczęścia  nie  prowadzi  poprzez  gromadzenie.  Nie.  Nasze potrzeby rosną nieustannie. Jak mamy rower, to chcemy motor, a potem Porche… Uwaga na to. Nie pozwalajcie sobie na to, bo zginiecie.

Moja babcia zawsze mówiła, że jesteśmy za biedni, aby kupować tanie (w sensie słabej jakości) rzeczy. Kupujmy piękne, ładne i praktyczne rzeczy, ale nie  dużo…  Zabezpieczajmy  się,  ale  też  starajmy  się  sobie  wzajemnie pomagać i dzielić. Pieniądze i oszczędności dają poczucie bezpieczeństwa i są konieczne do życia. Ale jeśli one stają się centrum naszego jestestwa, to oznaczają powolną śmierć.

Zmarł ważny i bogaty człowiek. Spotyka się dwóch przyjaciół, jeden trochę zazdrosny i chciwy mówi: Dużo zostawił, nie? Wszystko, odpowiada drugi…

I na koniec. Uważajcie na rodzące się w sercu zazdrości, że inny ma lepiej, że mu się powodzi… Tego nie wiemy! Nie spotkałem nikogo, kto był w 100%

szczęśliwy. Jak miał pieniądze, to miał złą żonę… itd.