konferencja 2

 

        Drugą i trzecią konferencję poświęcę Dekalogowi: czyli 10 przykazaniom. Kiedy Bóg przekazał 10 przykazań Mojżeszowi, to wydaje mi się, że chciał nam, zwykłym śmiertelnikom, pomóc uregulować nasze życie. Pomóc nam odróżnić, nazywać to, co jest dobre, a co złe. Innymi słowy, chciał ułatwić nam życie we wspólnocie z innymi ludźmi. Dekalog w rzeczywistości reguluje wiele  płaszczyzn  życia,  a  przede  wszystkim  relacje:  relacje  człowiek-Bóg; relację  człowiek  -  człowiek  i  wreszcie  relację  pojedynczego  człowieka  w stosunku do siebie samego.

        Zanim zacznę omawiać poszczególne przykazania potrzebne są nam jeszcze trzy dopowiedzenia:

a)   SUMIENIE: ono stanowi najwyższą normę moralną decydującą o wartości czynu człowieka. I według sumienia, naszego sumienia, będziemy przez Boga sądzeni. Tylko Bóg zna w pełni nasze serca, nasze motywacje i dlatego tylko On może nas oceniać, może ocenić człowieka, ale nie my! My nie posiadamy możliwości wglądu w serce, w motywacje innych ludzi. Takich darów Bóg nam nie udzielił. Osad wyraźnie zostawił dla siebie. Dzięki Dekalogowi wiemy, czy czyn nasz lub drugiej osoby był dobry czy zły. Ten czyn i tylko sam czyn jesteśmy w stanie i możemy ocenić, ale człowieka  nie!  Nie  jesteśmy  w  stanie  ocenić  odpowiedzialności, świadomości drugiego człowieka. Chociażby świadomości dzieci, które np. w Afryce są wykorzystywane jako tzw. „żołnierze” do zabijania innych. Często nie jesteśmy w stanie ocenić siebie samych i swoich czynów. O tym  nierzadko  mówił  św.  Ojciec  Pio  z  Padre  Agostino,  swoim spowiednikiem. Potrafił ocenić czy u innych, ale sam nie był pewien czy robi  wszystko  tak,  jak  się  Bogu  podoba.  Oczywiście,  jest  kwestia odpowiedzialności za sumienie. Czy je rozwinąłem czy nie. Czy się o nie troszczyłem czy o nie zadbałem czy przeciwnie, zaniedbałem sumienie i się nim nie interesowałem. Co zresztą jest bardzo wygodne, bo pozornie obarcza  nas  od  odpowiedzialności.  Mówimy:  nie  wiedziałem...,  ale przed Bogiem nas to nie usprawiedliwia, jeśli mogliśmy się dowiedzieć. To tak, jak obecna sytuacja na granicy z Austrią. Austrią wprowadziła kontrole i wymaga paszportu. Na dowód wpuszczą nas do Austrii, ale to wiąże  się  z  karą  około  50  €.  Jeśli  powiecie,  żeście  nie  wiedzieli,  to usłyszycie, ze waszym obowiązkiem było sprawdzić obecnie obowiązujące przepisy. Ito jest prawo ludzkie, a co dopiero mówić o sumieniu... Jeszcze raz chciałbym podkreślić, że motywacje i serce drugiego i tak pozostaje do oceny Boga a nie naszej.

b)  Drugi problem to wiara wybiórcza. Coraz częściej ludzie chcą, aby Kościół coś  zmienił,  wyciął…  np.  pozwolił  na  rozwody,  na  aborcję,  zabijanie nienarodzonych,  na  eutanazje,  itd. I  zapominamy,  że  to  Bóg  dał Mojżeszowi przykazania, a nie Kościół wymyślił. Więc nie Kościół może je zmienić czy zawiesić, a jedynie Bóg. Zresztą Bóg dał tylko 10 przykazań,

10  zdań,  a  my  stworzyliśmy  tysiące  przepisów,  ciagle  je  zmieniamy  i ciągle jest źle. A gdybyśmy tylko utrzymali 10 Przykazań i wg nich żyli, byłoby najprawdopodobniej dużo prościej i klarowniej żyć.

c)   Z Dekalogiem jest jak z ciałem: jest piękne i funkcjonuje jak jest w całości. Jak czegoś brakuje, to nie jest już to czym to powinno być. To jak ze szwajcarskimi, bardzo drogimi zegarkami. Jeśli uszkodzony jest choćby mały  trybik,  to  zegarek  już  nie  będzie  tak  precyzyjnie  odmierzał  i pokazywał  nam  uciekający  czas.  Podobnie  i  Dekalog  też  nie  istnieje wybiórczo. Nie można go uszkodzić, bo jeśli np. nie zachowuję jednego przykazania, np.: nie kradnij, to i nie zachowuję jednocześnie i innych, bo pożądam rzeczy innych i nie szanuję Boga. Trudno niekiedy jest zachować cały  Dekalog,  ale  jest  to  prawo  od  Boga  i  On  powiedział  (w  Pwp 30,11.14), że prawa, które On daje jesteśmy w stanie zachowywać. Na tyle łaski i sił dostaliśmy.

d)  Jeszcze  jedno  dopowiedzenie.  Jest  10  Przykazań.  Które  z  nich  jest najważniejsze? Wszystkie, ale Bez wątpienia Bóg przekazał je zapisane w konkretnej,  precyzyjnej  kolejności  i  dlatego  ona  jest  również  istotna, ważna. Wygląda na to, że najważniejsze Przykazania zostały umieszczone na początku. A to oznacza, że nie najważniejsze jest np. 6 przykazanie, ale pierwsze!  Warto  to  przemyśleć,  bo  nam  jakoś  włożono  do  głowy,  że szóste…i kiedy się spowiadamy, to szóste bardzo przeżywamy, a brak miłości do Boga to już nie. Ale próbowałem na to zwrócić uwagę na końcu wczorajszej konferencji, kiedy mówiłem kilka słów o humanizmie.

        Będę starał się, jako, że mamy tylko kilka konferencji, proponować nie jasne, całościowe  rozwiązania  ile  dużo  różnych  myśli  i  możliwości.  Proszę  to potraktować jako powtórkę, jako przypomnienie sobie znanych już nam z katechizmu  treści.  Jednak,  gdybym  czegoś  ważnego  nie  powiedział,  coś byłoby niejasne, to przygotujcie pytania, a w niedzielę odpowiem…

 

I PRZYKAZANIE

- JAM JEST PAN BÓG TWÓJ…

 

        Bóg nie jest jedynie Bogiem Abrahama, Izaaka, Jakuba, twego ojca, brata, ale  TWOIM!  Ten,  który  Ciebie  stworzył,  dał  tobie  najdoskonalsze  prawo. Można doskonale znać Biblię, a nie znać, nie poznać i nie kochać Boga. Bo Boga spotkać możemy w sercu…Nasze serce, jeśli pamiętacie słowa Nowego Testamentu, to świątynia Ducha Świętego.

 

-  KTÓRY CIĘ WYWIÓDŁ Z DOMU NIEWOLI (ZAGUBIENIA)

 

        Tylko On może pomóc. Swoimi siłami nic nie zrobimy. Jedynym, najlepszym specjalistą  od  życia  jest  tylko  Bóg.  Dlatego  nasza  mądrość  polega  na zawierzeniu Bogu. Spotkanie z Nim juz jest początkiem wyjścia z niewoli.

Nota bene:

NIGDY   NIE   WARTO   DYSKUTOWAĆ   O   DEKALOGU   Z   LUDŹMI NIEWIERZĄCYMI, BO JEGO WARTOŚĆ ZALEŻY OD PRZYJĘCIA SERCEM ZDANIA: JAM JEST PAN BÓG TWÓJ!

 

-  NIE BĘDZIESZ MIAŁ BOGÓW CUDZYCH PRZEDE MNĄ…

 

        Tak naprawdę, to my ludzie tak jesteśmy stworzeni, że potrzebujemy punktu odniesienia. Niewierzący nie istnieją. Każdy, kto naprawdę nie wierzy w Boga, nie jest sercem przy Nim, to czy chce czy nie chce musi oddać cześć, hołd czemuś innemu. Czemuś, co ma dla niego wartość. To może być człowiek, ideologia, zdrowie… I co gorsza, bożek ten nie jest stały. On się zmienia. Najpierw „dzieci kwiatów”, potem jakaś organizacja, a gdy jest pustka to alkohol czy narkotyki… Ta pustka się nigdy nie zapełni. Ale ciekawe jest, że te punkty odniesienia, te bożki są niezwykle tolerancyjne i mogą działać obok siebie. Tolerancyjne dla siebie, ale nie dla innych…

Kilka bożków:

a)   PIENIĄDZ, BOGACTWO, POSIADANIE - one są ważne i Bóg nie zabrania posiadać.  Ale  ostrzega.  Bo  są  ludzie  dla  których  to  właśnie  one  są wszystkim.  Za  pieniądze,  sławę  są  gotowi  oddać  wszystko.  Nawet sprzedać,  stracić  dzieci,  małżeństwo.  Kult  polega  na  całkowitej koncentracji na pieniądzu, na zbieraniu, liczeniu, inwestowaniu… Tylko, że wyznawcy  tego  bożka  żyją  w  ciągłym  strachu  i  niepewności,  albo bezwzględnej brutalności, jak to się stało ostatnio w Austrii. 3 kobiety, szefowa po 50, druga koło 40 i trzecia po 60. Działały w formie sekty, okradając ludzi, zmuszając dodawania im pieniędzy, atak nie to paliły, niesłusznie oskarżały czy posuwały się do morderstwa...

b)  PRZEMOC -  to bożek strachu. To ludzie, którzy napawają się władzą nad innymi, tym, że są silniejsi, że inni się ich boją…

c)   CIAŁO - to modny bożek teraz: zdrowe odżywianie, sport, piękny wygląd. Wszytko OK. Jak najbardziej. Ale jest granica, kiedy te wartości stają się wszystkim i im wszystko jest podporządkowane. Nawet wiara i Bóg. Na Boga mają czas, jeśli wszystkie postawione sobie wymagania spełnią. A na ogół nie dają rady, bo basen, sauna, fitnes… zdrowe gotowanie itd., zabierają im tyle czasu i energii, że nie są w stanie (być może mentalnie) potem pójść do kościoła czy święcić niedzieli.

d)   ALKOHOL, NARKOTYKI, SEX, HAZARD… To bożki żyjące z uzależnienia od siebie człowieka. Do nich wrócimy przy piątym przykazaniu. Jedno jest pewne, nie da się tych bożków pogodzić z miłością do Boga, bo Bóg wymaga podporządkowania wszystkiego Jemu….

 

        Tu  jest  jeszcze  jeden  temat:  ŚWIĘTOKRADZTWO.  Czyli  nie  tylko bałwochwalstwo, czyli cześć dla innych bożków, ale przykazanie to obejmuje świętokradztwo, czyli - upraszczając nieco - niewłaściwe użycie rzeczy Bogu poświęconej. Tu można by wyliczyć takie działania jak: kradzież w kościele; niszczenie świątyni, znieważanie Boga, osób wierzących, Bogu poświęconych. Choćby  ostatni  przypadek  w  Kalwarii  Pacławskiej,  bodajże.  Ciekawe,  że aresztowano sprawców, ale nie podano motywów. Chyba ich podanie jest niebezpieczne...  Bardzo  poważnym  problemem,  i  niestety  coraz  częściej spotykanym  jest  znieważenie  Najświętszego  Sakramentu  w  tym  Komunia świętokradzka… jakoś lekko sobie traktujemy Ciało i Krew Pana, a Apostoł wyraźnie napisał, ze kto spożywa Ciało Pana w grzać, śmierć sobie spożywa.

 

II PRZYKAZANIE

 

-  IMIĘ BOGA

 

        To przykazanie jest postawione na początku i to przed tak ważnymi jak nie zabijaj, czcij ojca i matkę, czyli jest bardzo ważne. W tym przykazaniu nie chodzi tylko o wymawianie imienia Boga, bo nie zawsze jest to grzechem, jeśli jest to bezmyślne. A grzech potrzebuje dwóch warunków: świadomość i dobrowolność. Tu bardzo ważna jest modlitwa. Bo kiedy się modlimy bez zastanowienia, to się nie modlimy! Bo wymawianie Bożego imienia jest modlitwą.

Kolejna sprawa to PRZYSIĘGA i ŚLUBY. Bo jeśli dotyczy Boga, to my Go wzywamy na świadka, że mówimy prawdę i dotrzymamy słowa. Kiedy słyszę ludzi, którzy mówią, że ktoś mówi: „Jak Boga kocham”, to mam wrażenie, że osoba ta nie kocha Boga, bo gdyby kochała, to by Go szanowała.

 

III PRZYKAZANIE

 

NIEDZIELA JEST DNIEM ŚWIĘTYM

        Bóg od samego początku powiedział, że pracujemy 6 dni, a 7 dnia należy odpocząć. Co więcej, w tym przykazaniu Bóg dodaje: PAMIĘTAJ! Czyli jest to bardzo ważne.

        W tym przykazaniu nie chodzi tylko o powstrzymywanie się od pracy, ale o uświęcenie dnia i siebie. I stąd obowiązek uczestniczenia we Mszy św., i obowiązek odpoczynku.

        I jeszcze jedno ważne dopowiedzenie. Pan Jezus pokazał, że przykazanie miłości jest ważniejsze niż Szabat. Że to szabat jest dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Więc jak ktoś jest chory i trzeba mu sprzątnąć czy wyprać,  to  nie  ważne  jest  czy  to  niedziela  czy  święto.  Miłość  jest najważniejsza. Bóg jest w drugim człowieku!

 

PRZYKAZANIE  IV

 

CZCIJ OJCA I MATKĘ…

 

        To przykazanie ma dwojaki wymiar: dotyczy troski o odpowiedni stosunek dzieci do rodziców, ale i rodziców do dzieci.

        W  ostatnich  latach  dużo  się  pisze  o  roli  ojca  w  wychowaniu  dziecka. Podkreśla się konieczność jego obecności. To jego obecność, jego sposób bycia z dzieckiem, jego postawy i zachowania wpływają na to jak się dzieci zachowują, jak i jakie podejmują decyzje, jaki maja obraz siebie samych. Jakiś czas  temu  odkryto  ciekawą  sytuację  w  Afryce.  W  jednym  ze  stad  słoni kłusownicy odstrzelili samca, przewodnika. Zostały samice i młode, w tym dwa prawie dojrzałe samce. Okazało się szybo, że w stadzie zapanował chaos i  agresja.  Stado  zaczęło  bardzo  źle  funkcjonować.  Nie  bardzo  potrafili zrozumieć i wytłumaczyć naukowcy zaistniałą sytuację, ale postawili tezę i zaryzykowali:  sprowadzili  dorosłego  samca.  Okazało  się,  że  gdy  przejął kontrolę na stadem bardzo szybko sytuacja się uspokoiła, a młode samce przestały  być  agresywne…  Sytuacja  ta  dała  domyślnie  i  psychologom zajmującym się psychologia rozwojową.

        Okazuj się, że to samo - o zgrozo - dotyczy nas, ludzi. Coraz częściej możemy natknąć  się  na  teorie  (lub  tłumaczenia)  wzrostu  agresji  u  młodych  ludzi brakiem klarownej figury ojca w domu. Ojca jako postaci „mocnej” w sensie zdecyzdowanej, podejmującej decyzję, współpracującej z matką. Okazuje sie, że  Ojciec  -  oprócz  innych  funkcji  i  ról  -  pełni  rolę  katalizatora  agresji (szczególnie  jeśli  chodzi  o  chłopców,  ale  nie  tylko.  Coraz  więcej  mamy dziewczyn  kobiet  niezwykle  agresywnych  i  wulgarnych).  Brak  takiej  figury ojca, jest bardzo często również przyczyną niezdolności młodych ludzi do podejmowania decyzji, do rozsądnego ryzyka, jakie decyzja przynosi. Od ojca, bardzo często zależy poczucie wartości dziecka: jeśli dobrze mówi o żonie, o kobietach, chwali kobiecość córki, ta będzie dumna z bycia kobietą. Jeśli chwali chłopca, stawia mu wymagania, pomaga mu je realizować, to chłopak najprawdopodobniej wyrośnie na odpowiedzialnego mężczyznę.

        Ale rola ojca jest też rolą religijną. Mężczyźni, którzy widzieli modlącego się swego ojca, najczęściej nie mają problemów z modlitwą…

        Przykazanie czwarte dotyczy też matek. Czy matki, które są nad troskliwe, kontrolujące, kochają swoje dziecko czy siebie? Czy wychowają dzieci, które będą je szanowały czy raczej takie, które do końca życia będą żyły w strachu i poczuciu winy? Niestety na podstawie moich pacjentów mogę spokojnie powiedzieć, że wiele zła robi nadopiekuńczość, gdyż nie pozwala rozwinąć niezależności  dziecka,  a  więc  nie  pozwala  stanąć  się  dorosłym  i samodzielnym człowiekiem.

        To, oczywiście jest jedna, raczej        rzadko brana pod uwagę, strona tego przykazania. Ono w rzeczywistości brzmi jasno: Czcij, szanuj swoich rodziców. Myślę, że nie podlega to dyskusji. Jest jednak pytanie o granicę, nie tyle szacunku  co  uzależnienia.  Wielokrotnie  spotkałem  się  z  sytuacjami,  gdzie córka (ale i niekiedy syn) nie wyszła za mąż czy też się nie ożenił, bo troszczy się o matkę. Bo matka na to jej/jemu nie pozwoliła. I pojawiają się pytania: czy jak mam własną rodzinę, to nadal codziennie muszę bardziej troszczyć się o rodziców niż męża czy żonę i własne dzieci? Od razu odpowiem: nie! Oczywiście, każdy przypadek jest inny. Ale szacunek nie oznacza uzależnienia, czy  zależności.  Jako  dorośli  opuszczamy  ojca  i  matkę  i  tworzymy  nowe rodziny lub wybieramy życie samotne. A więc, jesteśmy powołani do troski o nową  rodzinę.  I  chyba  tutaj  potrzeba  złotego  środka:  nie  zostawia  się rodziców, ale nie wolno być od nich uzależnionym.