konferencja 1

 

 

 

        Zacznę trochę od końca. Bo tak naprawdę, to ta konferencja powinna być na końcu. Ale ja podzielę na dwie części i ostatnia konferencja będzie już w odpowiednim miejscu.

        W ubiegłym roku, pod koniec rekolekcji, jakie tutaj prowadziłem padła propozycja tematu grzechów, grzechów głównych, rachunku sumienia. Temat, jak najbardziej na czasie i potrzebny. Bo potrzeba nam powtórek… Potrzeba nam nieustannego przypominania prawd wiary. Nieustannej katechezy. Bo zapominamy… To tak, jak z językiem obcym. Słówka trzeba przypominać, powtarzać. Inaczej „wylecą” z naszej pamięci.

        29 lipca 587 roku przed Chrystusem król Nabuchodonozor zdobył Jerozolimę, a naród Izraelski, za bunt, zesłał do Babilonu. W 538 wróciła do Jerozolimy pierwsza grupa, a około 80 lat póżniej, w roku 456 trzecia, ostatnia grupa. Wówczas Tetrarchą, czyli namiestnikiem zarządzającym regionem został Nehemiasz. Każda z grup szła do Jerozolimy kilka miesięcy. I każda wracała z nadzieją do swoich źródeł. Pierwsza grupa zaczęła odbudowę miasta, stolicy, ale szybko wrogowie zablokowali budowę. Udało się to dopiero trzeciej grupie i to dzięki Nehemiaszowi, który przeprowadził reformy religijne. Zauważył, że ludzie nie zapomnieli o Bogu, ale zapomnieli  o Jego prawach. O Jego nauce, a to sprawiło, że nie mieli nadziei. Zgromadził wszystkich przy ruinach świątyni i zaczął odczytywać pięcioksiąg. Ludzie byli zaskoczeni. Powiedzielibyśmy, byli w szoku. Zdziwieni, że Bóg im wszystko powiedział, a oni tego nie pamiętali… w ogóle nie brali pod uwagę tego, co dla nich było najważniejsze.


        Nie bójcie się. Nie będzie konferencji o historii, choć ona nas może dużo nauczyć… Bo my też zapominamy i potrzebujmy Nehemiasza, który by nam przypomniał, co Bóg nam powiedział, jakie dał nam wskazówki, aby było łatwiej do niego dotrzeć. I dopiero po wysłuchaniu, po uświadomieniu sobie tego, czego Bóg chce, naród się podniósł. Odbudował Jerozolimę i stał się mocny. Tak jest i z nami. Jeśli jesteśmy na bieżąco ze sobą samym, z Bogiem, to stajemy się mocni.

        O potrzebie, konieczności snu wszyscy słyszeli? Już od lat wiadomo, że potrzebujemy na dobę od 6 do 8 godzin snu. Za mało snu  powoduje  choroby. Jeśli śpimy po 5 godzin na dobę, to nasze myślenie, reakcje są na poziomie osoby pod silnym wpływem alkoholu. W tym roku, w styczniu, opublikowano pierwsze badania nad snem, w których pytano się, czy za dużo snu też nie szkodzi. I okazało się, że szkodzi. Badania potrzeba jeszcze prowadzić, bo nie do końca wiadomo czy nadmiar snu powoduje niektóre choroby, czy też ukryte choroby powodują nadmiar snu. Tak czy owak jest źle. Pewne jest, że najzdrowszymi ludźmi są ci, którzy śpią około ośmiu godzin.

     Dlaczego o tym mówię? Kiedy następuje nasza degeneracja? Kiedy przestajemy się rozwijać? Kiedy przestajemy siebie kontrolować i o siebie dbać, stawiać siebie wymagania. Otóż, kiedy niczego od siebie nie wymagany, a zaczynamy wymagać od innych, ale dla siebie, coraz więcej.

        Podobnie ma się rzecz z naszym rozwojem duchowym. Kiedy słabnie nasza wiara? Otóż wówczas kiedy się ze sobą ale i z Bogiem przestajemy rozliczać. Bo przestać się rozliczać oznacza nie stawiać sobie wymagań.  


        Kiedy nie ćwiczymy, nasze mięśnie stają się słabe. Rozliczanie to wzmacnianie mięśni ducha. To nie żadna obraza czy poniżanie siebie, ale podwyższenie sobie poprzeczki. Czyli, innymi słowy, rozwój, danie sobie szansy na bycie lepszym. Pierwszy krok do osłabienia wiary to zaprzestanie codziennego rachunku sumienia.... niestety. Kiedy go nie robię, to przestaje się umacniać koja wiara. Dlaczego? Bo przestaje siebie widzieć w prawdzie. Zaczyna mi się wydawać, że jest wszystko ok. Że jestem coraz lepszy albo ciagle taki sam. Tymczasem to nie jest prawda. Przecież każdego dnia się zmieniamy, starzejemy.... ciekawie o tym mówił ks. Krzysztof Wons. On mocno podkreśla rolę rachunku sumienia. Twierdzi, że nie słabniemy, kiedy się nie modlimy... to jest już konsekwencja. Tracimy wiarę, kiedy zostawiamy rachunek sumienia. I ja się z tym całkowicie zgadzam.

      Ciekawe, że wiele osób w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy. Również osób duchownych. Tymczasem rachunek sumienia nie jest tylko wyliczanką grzechów, jakimś - powtarzam - upokorzeniem się przed Bogiem czy sobą samym. Nie o to chodzi w rachunku sumienia. Prawdziwy rachunek sumienia powinien nas postawić w prawdzie o nas. W prawdzie o naszej prawdziwej relacji z Bogiem i innymi ludźmi. Dlatego zaproponuję wam, inny, Pawłowy („widzę w sobie dwóch ludzi: starego i nowego człowieka”). Rachunek sumienia na każdy dzień. Do końca życia. Rachunek sumienia, jeśli będziecie go sumiennie stosowali, to zmieni wasze życie, wasze spojrzenie na siebie i innych. Ten rachunek będzie miał 3 elementy. 

        Ja już go tutaj proponowałem 3 lata temu, jeśli się nie mylę. Zresztą wykorzystywałem go też w pracy terapeutycznej. Krótko, bo pacjentom dawałem go na 3 miesiące, aby zobaczyli jak szybko można zmienić siebie i zdanie o sobie... na pozytywne.


        Bo rachunek sumienia, już to wspomniałem wcześniej, nie ma na celu pokazać nam, uświadomić nam nasze słabości, ale pokazać nas w całej okazałości i pokorze. Czyli i brud, słabość, ale i nasze piękno.

Może go przedstawię.

Pierwsza rzeczą jakiej będziemy potrzebować, to malutki notesik, aby zapisywać codziennie pierwszy i trzeci punkt. Drugiego nie.

  1. Co mi wyszło, co mi się udało dzisiaj. Na początku ten punkt może sprawiać trudności. Kiedy pracowałem z pacjentami to zawsze mieli kłopoty. Oni „nic dobrego nigdy nie robili”. („Nie oplułem przełożonego”). Piszemy drobiazgi, ale prawdziwe.
  2. Co mi nie wyszło. Tego NIE PISZEMY, ale bierzemy złota tace i oddajemy Bogu w prezencie.
  3. Co czułem…

 

 

UWAGA WAŻNE:

Rachunek sumienia dotyka nie tylko ducha, ale nas całych. Dlatego tylko małe przypomnienie: człowiek to 3 sfery: duchowa, fizyczna i psychiczna. Wszystkie sfery na siebie oddziaływują.

 

        Jeszcze jedno wyjaśnienie: Chrześcijaństwo a humanizm. (Nie ja w centrum, ale Bóg! Nie ważne, że ja zgrzeszyłem i użalam się nad sobą, ale ważne jest że ja odsunąłem się od Boga. Ale On patrzy w serce i wie wszystko o mnie i jest zawsze gotowy przebaczyć. Dlatego zostawił nam Sakrament Pojednania, czyli pralkę, aby czyściciela konta. Po spowiedzi zaczynamy od nowa…z czystym kontem.