konferencja wprowadzająca:

 

Witam serdecznie i cieszę się, że możemy wspólnie spędzić te najbliższe, rekolekcyjne dni. 

 

Powodów do odprawienia rekolekcji jest wiele: 

- zaczęliśmy  Wielki  Post  i  chciałbym  dać  propozycję  przeżycia  go głęboko, a nie powierzchownie…

- Wielkanoc  -  to  największe  święta  i  trochę  zależą  od  tego,  jak przeżyjemy Wieki Post

- rekolekcje to taka odnowa naszego życia: Dla mnie rekolekcje to taki SPA. Panie to szczególnie lubią. Dlatego te rekolekcje poświęcę odnowie całego człowieka, a nie tylko jakiejś jednej jego warstwy, ale to będzie na kolejnej  konferencji.  Coraz  wiej  ludzi  poświęca  uwagę  zdrowemu trybowi życia, oczyszczaniu organizmu, dietom, itd. Może i dobrze, ale dieta, która tylko oczyszcza ciało jest połowiczna. Trzeba oczyścić i serce i myślenie… 

 

Jak wspomniałem rekolekcje to czas odnowy, zadumy, dania sobie szansy na zmianę życia. Dlatego chciałbym bardzo was prosić o podjecie ryzyka i to wielkiego.  Ocierającego  się  o  śmierć,  a  mianowicie  o  wyłączenie, odstawienie na te dwa dni komórek, tabletów, komputerów… nie oglądanie telewizji, youtube, tweetera, itd. Wiem, że to brzmi gorzej niż więzienie, ale bez wyciszenia się nie mamy możliwości dokonać odnowy. 

Mam nadzieję, że jesteście ochrzczeni. Pamiętacie chrzest Pana Jezusa? Kiedy wyszedł z wody usłyszał głos: „to jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”. To jest głos, który słyszy każdy z nas. Potrzeba ciszy, aby taki głos usłyszeć. A ten głos powtarza się za każdym razem, gdy robicie choćby znak krzyża wodą święconą przypominającą nam nasz chrzest. 

 

Celem, jaki stawiam sobie na ten czas naszej dwudniowej odnowy jest fragment Ewangelii:

 „Wy jesteście solą dla ziemi. 

Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? 

Na nic się już nie przyda, 

chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. 

Wy jesteście światłem świata. 

Nie może się ukryć miasto położone na górze. 

Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, 

ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. 

Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, 

aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, 

                                       który jest w niebie"                                       

 (Mt 5, 13 - 16)

 

To jest cel. Sól już w starożytności miała różne zastosowania. Była środkiem konserwującym, substancją regularnie dodawaną do nawozu, ale i środkiem poprawiającym walory smakowe. A Jezus mówi o smaku. Czyli to my mamy nadawać smak ziemi: życiu, naszym znajomym, przyjaciołom… My mamy być kimś, kto ma ogromną wartość, bo sól ma taką wartość. Zawsze wiele kosztowała i była ceniona. Za nią brano ogromne podatki. Ale, aby sól miała pełną wartość, potrzeba ją oczyścić. O nią zadbać. Byliście w Wieliczce? Sól jest szara, nieoczyszczona…  Taka  nie  ma  wartości.  Jesteśmy  tutaj  po  to,  aby prawdziwej wartości nabrać. 

Ale jeszcze jedno. Sól może stracić smak… czyli potrzeba czujności. 

 

No i światło… Jak w pokoju jest ciemno, to łatwo się potknąć, prawda? Światło jest po to, aby oświetlać. A w tym fragmencie Jezus po prostu mówi: 

Macie być widoczni. Nie macie się ukrywać pod korcem… 

 

Tu chodzi o odwagę i dumę z bycia uczniem Chrystusa. Może niekoniecznie poprzez mówienie, ewangelizację słowną, ale o świecenie czynem, uśmiechem, czasem, pomocą…

 

Obiecałem, że wrócę do kwestii głębokiego przeżycia Wielkiego Postu. Chcę sprowokować was do myślenia i zmiany postrzegania postu. My często koncentrujemy się na odmawianiu sobie czegoś. Dajmy na to, że postanawiam nie jeść przez 40 dni słodyczy. I stanie się cud i nie jem. Na koniec jestem dumny: nie jadłem… I to jest post? W moim odczuciu nie, a bynajmniej nie w pełni. To jest humanizm… A różnica pomiędzy podejściem do problemu chrześcijanina  a  humanisty  jest  spora,  choć  trudna  do  dostrzeżenia. Humanizm jest skoncentrowany na „Ja”ja nie jem, ja poszczę, ja ćwiczę, ja coś robię, aby dobrze się poczuć… A chrześcijanin, nie je, pości, coś robi nie po to, aby być zadowolony, ale po to, aby polepszyć relacje z Bogiem i braćmi. 

 

Jeśli nie jadłem 40 dni i to nie zmieniło nic w relacjach moich do innych ludzi i do Boga, to to nie był post, ale samorealizacja…

 

Stąd zachęcam do zastanowienia się nad sobą, głębią naszego duchowego i ludzkiego życia…i życzę dobrej nocy :)

 

Mam  nadzieję,  że  będziemy  mieli  czas  na  dyskusję,  rozmowę.  Nie ukrywam,  że  wole  wspólnotową,  ale  jak  będzie  potrzeba,  to  służę  i indywidualnie… Nie funkcjonuje po 21 więc tylko do tej godziny :)