konferencja 3:

 

Kolejną konferencję pragnę poświecić dalszemu rozważaniu naszego powołania i  głębokiego  przeżywania  naszej  wiary  w  kontekście  harmonii, całości człowieka. Ale teraz zwróciłbym uwagę na relacje pomiędzy ludźmi. Za nim jednak tego dotkniemy, jeszcze kilka słów odnośnie pokory nas, Bożego stworzenia.

 

Zacznijmy od znanego fragmentu Biblii: Rdz 1, 26-31

 

„A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem podniebnym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!» Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg  im  błogosławił,  mówiąc  do  nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną;

abyście panowali nad ptactwem podniebnym, nad rybami morskimi i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi». I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo,  którego  owoc  ma  w sobie  nasienie:  dla  was  będą  one pokarmem.  A  dla  wszelkiego  zwierzęcia  polnego  i dla  wszelkiego ptactwa podniebnego, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona». I tak się stało. A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre". 

 

Ten tekst wskazuje na prawdę, że Pan Bóg BUBLI nie robi. 

 

Każdy z nas jest dobry i obdarowany przez Niego specyficznymi i potrzebnymi każdemu z nas, a więc innymi  darami.  Żeby  jeszcze  pogłębić  nasze  poprzednie  rozważanie porównałbym nas z HERBATĄ I KLASAMI ZIEMI…. (Big Five: Ekstrawertyzm, Lękowość, Otwartość, Ugodowość i Sumienność). Czyli każdy z nas ma to, co potrzebne. Pozostaje tylko pytanie czy to dostrzegamy i czy potrafimy dobrze wykorzystać… 

 

Jeśli to wreszcie dostrzeżemy, pokochamy, to zmienią się relacje. Jestem przekonany, że bardzo dużo zaburzeń współczesnych ludzi ma podłoże w braku relacji. Jak to jest? Jak powinienem przeżywać siebie jako chrześcijanin w relacji z innymi ludźmi?

Proponuję tekst z list św. Pawła do Galatów: Gal 5, 1; 13-15

 

„Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie  się  na  nowo  pod  jarzmo  niewoli!  Wy  zatem,  bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie [bierzcie] tej wolności jako zachęty do [hołdowania] ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie".

 

I jeszcze jeden: Rz 14, 13-23

„Bo  królestwo  Boże  – to  nie sprawa  tego, co  się  je  i pije, ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym. A kto w taki sposób służy Chrystusowi, ten podoba się Bogu i ma uznanie u ludzi. Starajmy się więc o to, co służy sprawie pokoju i wzajemnemu zbudowaniu.”

 

Dla mnie te dwa fragmenty pokazują jak my winniśmy o siebie dbać. Jeszcze raz przypominam, że gdy mówię „o siebie” to nie mam na myśli egoizmu, zatwardziałości  serca,  ale  troskę  o  zdrowe  ziarno.  Te  dwa  fragmenty odpowiadają na pytanie: ILE W ŻYCIU ZALEŻY ODE MNIE? I czy o tym pamiętam? I czy to wcielam w życie? 

 

Może najpierw historyjka:

KRÓL LEW zrobił listę, na którą wpisał po kolei różne zwierzęta żyjące w lesie. Była to bardzo specyficzna lista - co dzień zjadał kolejne zwierzę na nią wpisane. 

Pierwszego dnia przyszedł Wilk i zapytał: Królu Lwie, czy dzisiaj moja kolej? 

- Tak, twoja - odparł leniwie Lew.

- A czy mogę iść pożegnać się z moją rodziną zanim mnie zjesz? 

- Możesz, ale masz zaraz wracać, żebym mógł cię zjeść, bo jestem bardzo głodny.

Wilk pożegnał się z rodziną, wrócił i Lew go zjadł. Kolejnego dnia rano przychodzi Jeleń i pyta: Królu Lwie, czy mogę jeszcze raz pobiegać po łące pełnej rannej rosy?

- Możesz - odparł Lew - ale wracaj szybko.

Jeleń pobiegał sobie ostatni raz po rosie, powąchał zieloną trawę, posłuchał ptaków, wrócił do Lwa, a ten go zjadł.

I tak upływały dni, Lew zjadał kolejne zwierzęta. Pewnego ranka przychodzi Zajączek i pyta: 

- Lwie?!

- Hmmm... -  mruknął Lew i spojrzał kuso na Zajączka.

- Czy ja też jestem na tej twojej liście? - zapytał Zajączek zginając lewe ucho. Lew przekartkował listę i mruknął krótko: Jesteś.

- A możesz mnie wykreślić? - Zajączek zgiął prawe ucho.

- Mogę - odparł Lew i skreślił Zajączka z listy.

 

Myślę, że właśnie dużo zależy od tego, jak postrzegam świat. Druga  rzecz,  to  nieszczęsne  porównywanie  się  z  innymi  i  niesamowicie fałszywe oczekiwania.

 

Co możemy robić? Powiedziałbym jedno. Zacząć myśleć po Bożemu, czyli z radością  i  wdzięcznością.  WDZIĘCZNOŚĆ  na  pierwszym  miejscu.  Nie koncentrować się na tym, że znowu coś nie wyjdzie, ale na tym co jest i co jest dobrego. Nie chodzi o zakłamywanie się, ale o optymizm: Boży optymizm oparty na prawdzie, że On nas kocha.

 

Na koniec. Najważniejsze pytanie, które właśnie z tej prawdy Bożej miłości wypływa. Potraficie się cieszyć? Nie z wielkich rzeczy, ale z drobiazgów? Potraficie? Jesienią najlepiej obserwować dzieci, jak wchodzą do autobusu ze świecącymi oczyma z radości… I nie dlatego, że dostali cukierki, ale dlatego że niosą pęczek pięknych kolorowych liści… 

 

Uwaga! Fragment bardzo poważny w konsekwencje: Mt 18, 1-3

„W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: «Kto właściwie  jest  największy  w  królestwie  niebieskim?»  On  przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.”

 

Zbieracie liście jesienią? kasztany? Jeśli nie, to nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego :)  

Kolejną konferencję pragnę poświecić dalszemu rozważaniu naszego powołania i  głębokiego  przeżywania  naszej  wiary  w  kontekście  harmonii, całości człowieka. Ale teraz zwróciłbym uwagę na relacje pomiędzy ludźmi. Za nim jednak tego dotkniemy, jeszcze kilka słów odnośnie pokory nas, Bożego stworzenia.

 

Zacznijmy od znanego fragmentu Biblii: Rdz 1, 26-31

 

„A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem podniebnym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!» Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg  im  błogosławił,  mówiąc  do  nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną;

abyście panowali nad ptactwem podniebnym, nad rybami morskimi i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi». I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo,  którego  owoc  ma  w sobie  nasienie:  dla  was  będą  one pokarmem.  A  dla  wszelkiego  zwierzęcia  polnego  i dla  wszelkiego ptactwa podniebnego, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona». I tak się stało. A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre". 

 

Ten tekst wskazuje na prawdę, że Pan Bóg BUBLI nie robi. 

 

Każdy z nas jest dobry i obdarowany przez Niego specyficznymi i potrzebnymi każdemu z nas, a więc innymi  darami.  Żeby  jeszcze  pogłębić  nasze  poprzednie  rozważanie porównałbym nas z HERBATĄ I KLASAMI ZIEMI…. (Big Five: Ekstrawertyzm, Lękowość, Otwartość, Ugodowość i Sumienność). Czyli każdy z nas ma to, co potrzebne. Pozostaje tylko pytanie czy to dostrzegamy i czy potrafimy dobrze wykorzystać… 

 

Jeśli to wreszcie dostrzeżemy, pokochamy, to zmienią się relacje. Jestem przekonany, że bardzo dużo zaburzeń współczesnych ludzi ma podłoże w braku relacji. Jak to jest? Jak powinienem przeżywać siebie jako chrześcijanin w relacji z innymi ludźmi?

Proponuję tekst z list św. Pawła do Galatów: Gal 5, 1; 13-15

 

„Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie  się  na  nowo  pod  jarzmo  niewoli!  Wy  zatem,  bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie [bierzcie] tej wolności jako zachęty do [hołdowania] ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie".

 

I jeszcze jeden: Rz 14, 13-23

„Bo  królestwo  Boże  – to  nie sprawa  tego, co  się  je  i pije, ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym. A kto w taki sposób służy Chrystusowi, ten podoba się Bogu i ma uznanie u ludzi. Starajmy się więc o to, co służy sprawie pokoju i wzajemnemu zbudowaniu.”

 

Dla mnie te dwa fragmenty pokazują jak my winniśmy o siebie dbać. Jeszcze raz przypominam, że gdy mówię „o siebie” to nie mam na myśli egoizmu, zatwardziałości  serca,  ale  troskę  o  zdrowe  ziarno.  Te  dwa  fragmenty odpowiadają na pytanie: ILE W ŻYCIU ZALEŻY ODE MNIE? I czy o tym pamiętam? I czy to wcielam w życie? 

 

Może najpierw historyjka:

KRÓL LEW zrobił listę, na którą wpisał po kolei różne zwierzęta żyjące w lesie. Była to bardzo specyficzna lista - co dzień zjadał kolejne zwierzę na nią wpisane. 

Pierwszego dnia przyszedł Wilk i zapytał: Królu Lwie, czy dzisiaj moja kolej? 

- Tak, twoja - odparł leniwie Lew.

- A czy mogę iść pożegnać się z moją rodziną zanim mnie zjesz? 

- Możesz, ale masz zaraz wracać, żebym mógł cię zjeść, bo jestem bardzo głodny.

Wilk pożegnał się z rodziną, wrócił i Lew go zjadł. Kolejnego dnia rano przychodzi Jeleń i pyta: Królu Lwie, czy mogę jeszcze raz pobiegać po łące pełnej rannej rosy?

- Możesz - odparł Lew - ale wracaj szybko.

Jeleń pobiegał sobie ostatni raz po rosie, powąchał zieloną trawę, posłuchał ptaków, wrócił do Lwa, a ten go zjadł.

I tak upływały dni, Lew zjadał kolejne zwierzęta. Pewnego ranka przychodzi Zajączek i pyta: 

- Lwie?!

- Hmmm... -  mruknął Lew i spojrzał kuso na Zajączka.

- Czy ja też jestem na tej twojej liście? - zapytał Zajączek zginając lewe ucho. Lew przekartkował listę i mruknął krótko: Jesteś.

- A możesz mnie wykreślić? - Zajączek zgiął prawe ucho.

- Mogę - odparł Lew i skreślił Zajączka z listy.

 

Myślę, że właśnie dużo zależy od tego, jak postrzegam świat. Druga  rzecz,  to  nieszczęsne  porównywanie  się  z  innymi  i  niesamowicie fałszywe oczekiwania.

 

Co możemy robić? Powiedziałbym jedno. Zacząć myśleć po Bożemu, czyli z radością  i  wdzięcznością.  WDZIĘCZNOŚĆ  na  pierwszym  miejscu.  Nie koncentrować się na tym, że znowu coś nie wyjdzie, ale na tym co jest i co jest dobrego. Nie chodzi o zakłamywanie się, ale o optymizm: Boży optymizm oparty na prawdzie, że On nas kocha.

 

Na koniec. Najważniejsze pytanie, które właśnie z tej prawdy Bożej miłości wypływa. Potraficie się cieszyć? Nie z wielkich rzeczy, ale z drobiazgów? Potraficie? Jesienią najlepiej obserwować dzieci, jak wchodzą do autobusu ze świecącymi oczyma z radości… I nie dlatego, że dostali cukierki, ale dlatego że niosą pęczek pięknych kolorowych liści… 

 

Uwaga! Fragment bardzo poważny w konsekwencje: Mt 18, 1-3

„W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: «Kto właściwie  jest  największy  w  królestwie  niebieskim?»  On  przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.”

 

Zbieracie (TERAZ) liście jesienią? A kasztany? Jeśli nie, to nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego :)