konferencja 2

 

Różne są metody przygotowania się do sakramentu spowiedzi, zrobienia rachunku sumienia. My skupimy się na sposobie, który polecali Ojcowie Pustyni, a podwaliny pod niego położył Ewagriusz z Pontu.

Logis mos – z gr. „myśl”. Ważne jest, by zrozumieć dwuznaczność tego pojęcia. My traktujemy myśl jako coś ulotnego, co przyszło, czasem coś, co nas prześladuje. Ma to konsystencję mglistą, sprawia wrażenie czegoś bardziej nieokreślonego, od nas niezależnego.

Myśl w filozofii – jest to pewien system opisujący pewną rzeczywistość jako całość.

Logos – jest wyrażeniem wieloznacznym – zwykłe oznacza słowo lub system; opisuje pewną strukturę; naukę, doktrynę, sposób patrzenia na rzeczywistość; dla Ewagriusza myśl jest to szczególny sposób poznania, odbioru rzeczywistości, jest to klucz, wg którego rozwiązujemy problemy naszego codziennego życia.

Ewagriusz mówi o 8 złych myślach (demonach) – 8 złych sposobach rozwiązywania problemów, podchodzenia do życia. Mówi, że błędny jest tu sposób, w jaki myśl rozwiązuje problem. Nie mówi o grzechach, tylko o rodzajach złych myśli, rodzajach rozwiązywania problemów. Grzech jest owocem myśli, jednostkowym uczynkiem, który z nich wyrasta. Jest jak korzeń, z którego wykiełkują potem gałązki rodzące konsekwencje grzechu. Trzeba zniszczyć nie tyle sam grzech, co zastanowić się, co jest jego przyczyną. Grzeszymy, ponieważ mamy złe podejście do życia. Źle patrzymy na świat stworzony – mamy niewłaściwy model rozwiązywania problemów. Ewagriusz zajmuje się bardziej niż efektem złej myśli – mechanizmami, które zachodzą w duszy człowieka, aby wytropić to, co może doprowadzić do grzechu.

Myśli – złe metody podejścia do określonych warstw rzeczywistości.

Kolejność ośmiu złych myśli ułożona przez Ewagriusza nie jest przypadkowa: linia podziału dzieli je na 3 progi:

Grupa pierwsza:     1. obżarstwo

                              2. nieczystość

                              3. chciwość                           grupa myśli pożądliwych

********************************************************************

Grupa druga:         4. gniew

                              5. smutek

                              6. acedia                              grupa myśli popędliwych

********************************************************************

Trzecia grupa:      7. Próżna chwała          

                            8. Pycha

Lista przypomina listę grzechów głównych, ale mówimy tu o myślach, o demonach, które człowieka dręczą, nie o grzechach.

1 – obżarstwo – często nie możemy określić, skąd myśl bierze się w nas – z nas samych czy z zewnątrz? Spychanie odpowiedzialności za zło w naszych sercach i szukanie tylko w tej materii źródeł zła, które się dzieją w naszych wnętrzach, choć przychodzą z zewnątrz, od demonów, to nieporozumienie. Myśli złe, mogą pojawić się zarówno od złego, jak i od nas samych – mogą pochodzić z naszych słabości.

Jak to jest, że człowiek podąża za złem? Powodem jest zły sposób myślenia na temat świata.

Myśli z punktów 1-6 – przedstawiają konsumpcyjne podejście do rzeczywistości.

Obżarstwo – kojarzy się nam z tym, że ktoś bardzo dużo się objada, bez umiaru, je wykwintnie – jest to jednak  bardzo powierzchowne spojrzenie.

Ludzie poddający się demonowi obżarstwa zaczynają postrzegać świat, w którym żyją, jako zbiór dóbr, które należy posiąść dla siebie i na własne potrzeby. Świat jawi się im nie jako pomoc w drodze do zbawienia, nie jako znak istnienia Boga, ale jako pewna rzeczywistość, którą muszą skonsumować. Coś, co im się należy. Nigdy nie są nasyceni, nigdy im nie jest dość. Jest to rodzaj chorobliwego przywiązania do rzeczy czy nawet wartości. W tym znaczeniu obżarstwo Ewagriusz nazywał zagrożeniem, bo takie przylgnięcie do czegoś odsuwa Boga na drugi plan, a On powinien być pierwszy w naszym życiu.

Obżarstwo może mieć charakter duchowy – (św. Jan od Krzyża) – tylko objadanie się doznaniami duchowymi, uczuciem słodkości na modlitwie; nie ma tu prawdziwego spotkania z Bogiem, tylko upajanie się odczuciami.

Obżarstwo może być emocjonalne – ciągle oczekujemy pochwał, poklasku, ludzkiej uwagi, zdobywania znajomości z wpływowymi ludźmi,  żeby nas inni chwalili. We wszystkim widzi się sposób na zaspokojenie własnych kompleksów, braków, pragnień (często chorych).

Trwanie w stanie obżarstwa jest to rzeczywistość, która doprowadza do dewastacji naszego życia. Z obżarstwa rodzą się i na nim bazują pozostałe „demony”.

2 – nieczystość – żadna myśl nie jest pojedyncza. Słowo zawsze opisuje pewną rzeczywistość, która jest znacznie bardziej skomplikowana. Myśl nie jest jednorodna: nie ma tylko jednego rodzaju nieczystości, jak nie ma tylko jednego rodzaju obżarstwa. Człowiek poddający się demonowi nieczystości innych ludzi traktuje jak przedmiot i to w każdej dziedzinie życia. Przestaje innych uważać jako osoby, kogoś kogo można obdarzyć miłością, zaufaniem, przyjaźnią – traktuje ludzi jako obiekt, który należy zdobić i sobie podporządkować. Człowiek człowieka sprowadza na płaszczyznę rzeczy.

3 – chciwość – człowiek zostaje opanowany przez nieumiarkowaną potrzebę posiadania; staje się kimś, kogo potrzeb nic nie jest w stanie zaspokoić, jest przepełniony ciągłym niepokojem. Sam człowiek ciągle odczuwa niezaspokojoną potrzebę zdobywania, posiadania i musi być zaspokojony tu i teraz i za wszelką cenę. Nie widzi podstawowego faktu, że na tym świecie nic nie może go zaspokoić, bowiem pełne zaspokojenie serca człowieka może dokonać się jedynie w wieczności przez wypełnienie się tego serca Bogiem. Moment, gdy człowiek zaczyna tracić nad sobą kontrolę, nie potrafi wyznaczyć sobie granic, aby zaspokoić swoje pożądanie w jakiejkolwiek dziedzinie życia, powinien być sygnałem, ale nie jest – w umyśle wciąż tkwi jedna kwestia: „bo mnie się należy!”

Chciwość może być materialna. Może mieć jednak również wymiar duchowy – pragnienie posiadania coraz więcej władzy, honorów, czci. Takimi byli faryzeusze (pierwsze krzesła w synagogach, zaszczytne miejsca na ucztach i pragnienie, żeby ludzie nazywali ich rabbi).

4 – gniew – w człowieku istnieją dwie siły napędzające jego działanie: część gniewliwa i część pożądliwa duszy. To, że czegoś chcemy (część pożądliwa) nie jest ani dobre, ani złe – zależy: czego chcemy i dlaczego. W którym kierunku ta siła nas popycha. Możemy pożądać świata czy rzeczy złych, które zaspokoją nasze pożądliwości. Wówczas zaczynamy brnąć w grzech. Możemy jednak pożądać rzeczy dobrych – wtedy myśl pożądliwa zaczyna iść w kierunku cnoty, rozwoju.

Część pożądliwa duszy pokazuje, jak człowiek zaczyna staczać się, np.. w obżarstwo. Gniew jest już częścią popędliwą – to walka.

Część popędliwa duszy, jak i pożądliwa, może doprowadzić człowieka do cnoty albo zatracenia. Popędliwość może być skierowana przeciwko szatanowi – człowiek wybucha gniewem na grzech i dochodzi do cnoty. Może też być skierowana przeciw innym ludziom, Bogu, samemu sobie – wówczas prowadzi do zatracenia. Ten sam aspekt może się więc w człowieku zrealizować na dwu płaszczyznach.

Ewagriusz naucza, że człowiek opanowany przez chciwość na pewnym etapie życia dochodzi jednak do wniosku, że nie będzie miał wszystkiego, co zapragnie. Tego, czego pożąda jego dusza. I w takim momencie od wrażliwości człowieka zależy, w którą stronę pchnie swoje życie. Jeśli – widząc granice, do których doprowadziła go chciwość, przyjmie za swoje słowa św. Augustyna wyznające, że tylko Bóg jest w stanie nasycić i napełnić jego duszę, ma szansę na wspaniałą przyszłość. Jeśli jednak da się w tym decydującym momencie kolejny raz zwieść szatanowi, to chciwość może prowadzić go aż do granic obłędu. Na tej bazie widzimy, jak demon chciwości przekazuje nas demonowi gniewu – w stosunku do innych ludzi, że nie chcą się nam podporządkować, wzbiera złość w stosunku do świata, w którym żyjemy, że nie jest taki, jaki powinien być. Na Boga, że nie daje nam tego, czego potrzebujemy. Na nas samych, że nie jesteśmy w stanie sobie poradzić z naszym życiem. Spośród wszystkich myśli, to myśl gniewu najbardziej upodabnia człowieka do demona. Kto się gniewa jest podobny do tego, kto chce widzieć, ale własnoręcznie wydłubuje sobie oczy żelaznym kolcem – gniew zaślepia, nie pozwala obiektywnie ocenić rzeczywistości, popycha do działań irracjonalnych, które mają na celu posiąść to, czego bardzo pożądamy lub zniszczyć to, czego posiąść nie możemy. Jak mówił Ewagriusz – człowiek staje się pijany winem demona – obłędem, który prowadzi do zatracenia, do upadku w samą otchłań piekła.

5 – smutek – demon nie mniej straszliwy od gniewu; mechanizm działania złych myśli – wszystkie myśli złe, pokusy kiełkujące w człowieku biorą się stąd, że przez zmysły, codzienne doświadczenie – zostały w naszej pamięci zasiane ziarna złe (dzieciństwo, szkoła, oaza, harcerstwo, szkoła średnia, studia, pierwsze kroki w dorosłym życiu, małżeństwo, rodzina – wszystko mogło człowieka jakoś zranić i doprowadzić do powstania złych i bolesnych wspomnień).

Złe myśli czerpią siłę z tego, że człowiek ma co wspominać: zawstydzenie, poniżenie, pominięcie, coś co się utraciło, dalsze plany; na fundamencie rzeczy złych bazują gmachy kolejnych złych myśli. To, co przechowuje się w pamięci, musi być starannie przez człowieka pilnowane, selekcjonowane, wychowywane. Bóg dał człowiekowi myśli, aby nad nimi panował – musi nad nimi pracować, selekcjonować, ciągle dokonywać przewartościowania.

Upadki, niespełnione marzenia, krzywdy od ludzi, krzywdy zaniedbania wyrządzone przez nas (umieć sobie samemu własne czyny wybaczyć), nasze obecne marzenia + brak możliwości ich realizacji, oczekiwania wobec rodziny, współpracowników, myślenie zamiast komunikacji (myślałam, że się domyślisz). Obserwując te myśli zobaczymy jak z nich wyrastają, wypuszczają pędy myśli złe: smutku, gniewu, nieczystości, acedii – różnych chorób duszy. Złe myśli wyrastają z tych konkretnych czynników z którymi weszliśmy w kontakt przez nasze życie, nasze zmysły. Człowiek musi wychowywać swoją pamięć, zmysły, aby myślał coraz więcej o rzeczach dobrych, świętych. Odbiór rzeczywistości rodzi myśli, a te generują czyny. Musimy kontrolować, czym się napełniamy – taki owoc potem zostanie przez nas wydany. Nie można żyć pielęgnując złe wspomnienia – to osłabia duszę, wprowadza smutek, który powoduje jeszcze większe zgnębienie duszy i chylenie się ku coraz bardziej przemyślanemu, aktywnemu odchodzeniu od świata, ludzi, Boga. Zamykanie się we wnętrzu własnej boleści – a przecież czasu się nie cofnie i rozpamiętywanie krzywd niczego nie naprawi. Ranę należy oddać Chrystusowi – Jedynemu Lekarzowi, który potrafi rany wyleczyć. I trzeba iść dalej – czy serce jest złamane, czy nie. Jezus powiedział: „Kto przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie jest wart Królestwa Niebieskiego”. Twoją rolą, po której prowadzisz pług jest Twoje życie – szare, codzienne, zwykłe. Jeśli będziesz oglądać się za siebie, pogrążysz się w smutku i demon smutku odda Cię demonowi acedii. Gdy oddasz wszystko szczerze i bez reszty Chrystusowi, Twoje życie – dalej zwykłe – przyoblecze się w kolory tęczy i choć dalej będzie trudno i będzie bolało, będzie Ci bez porównania lżej, a demon smutku zacznie obumierać i odejdzie.

Ewagriusz mówi, że smutek – „(…) bierze się czasem z niespełnionych pragnień, czasem zaś jest następstwem grzechu. Co do niespełnionych pragnień to dzieje się tak: pewne myśli zbliżają się i przychodzą na pamięć: dom, rodzice, dawne życie, a gdy demon smutku spostrzega, że człowiek się poddaje i rozpływa w tych przyjemnościach, które istnieją tylko w wyobraźni, wówczas pochwyciwszy duszę, pogrąża ją w smutku, gdyż poprzednie rzeczy już nie istnieją i nie mogą nawet istnieć ze względu na obecny sposób życia. A im łatwiej nieszczęsna dusza poddała się pierwszym myślom, tym bardziej zostaje poniżona i przytłoczona przez drugie”.

Są dwa korzenie, z których demon smutku wyrasta (dwie twarze, które posiada): jest dzieckiem gniewu –jakieś nasze dawne pragnienia nie zostały spełnione, więc rodzi się frustracja. Człowiek w pewnym momencie widzi, że siła jego pięści, krzyku, przemocy – kiedyś, wcześniej czy później, kończy się. Energia się kończy, paliwo się wypala i to przeradza się w smutek (to może być wybawienie dla człowieka, ale nie wszyscy do tego dochodzą – ślepe brnięcie dalej nie widzenie do wyzwolenia się spod panowania demona smutku – to już niemal śmierć za życia). Powoli narasta, pogłębia się apatia, rezygnacja. Każdy demon pokazuje jakąś przyjemność. Demon smutku jako jedyny nie. Pokazuje świat jako beznadzieję, jako coś, co przynosi tylko zawód. Ludzie nie dają radości, a tylko wykorzystują. Zachęca do tego, aby człowiek absolutnie się wycofał, poddał, opuścił głowę, przestał walczyć, bo świat jest pełen nikczemności i nie ma żadnej nadziei.

Smutek może nieść spustoszenie w życiu naszym i innych ludzi. Smutek – coś, z czego należy się uwolnić.

6 – acedia – jeszcze bardziej okrutny demon; gr słowo akedija – w język polskim nie ma swojego ekwiwalentu, nie zostało przetłumaczone. Za O. Gabrielem Bunge (Szwajcaria, obecnie żyjący pustelnik) – duchowa depresja. To nie tylko kwestia wycofania się z życia. Acedia ma wiele twarzy. Człowiek rozwiązanie problemów w pracy, w życiu, w sobie widzi w ucieczce. Jest to demon ucieczki. Demon smutku pokazał mu bezsens i bezowocność jego wysiłków i pracy, starań (również wizja: nie mogę poprawić się z jakiegoś grzechu) – a teraz demon acedii zachęca, by człowiek uciekł z placu boju. Życie człowiekowi pokazuje jako życie nieudane. Uciekaj jak najszybciej, najlepiej w jakąś aktywność, której wcześniej nie podejmowałeś. Tu jest miejsce na rozwody, tu są ludzie, którzy nigdzie dłużej nie zagrzewają miejsca, nie wiedzą czym się zająć w życiu choć mają już pięćdziesiąt lat – brak stałości.

Dla Ewagriusza ideałem stanu człowieka jest spokój, wyciszenie, uspokojenie (przypomnijmy sobie ćwiczenie: oddechy 4/4/4), stałość, siła i moc w trwaniu.

Acedia – wprowadza ciągłą zmianę, wszystko przechodzi przez nas jak powiew, wszystko staje się mgłą, wszystko można zmienić – demon jawi się jako oferujący życie prostsze, łatwiejsze, lżejsze, przyjemniejsze, wymagające włożenia weń mniej wysiłku, od tego życia konkretnego, które jest. Acedia jest rodzajem fatamorgany. Człowiek, który jej uległ, czuje, że znalazł się w pułapce. Zaczyna uciekać i stwierdza, że ta ucieczka nigdy się nie kończy. I wydaje się, że z tej sytuacji nie ma wyjścia, nie ma ratunku. Biega w koło, a jakby stał przed ścianą.

Błędne koło – gdy człowiek dochodzi do tej ściany  i zdaje sobie sprawę, że wdepnął w potrzask, wówczas zostaje przekazany na nowo demonowi obżarstwa(pkt 1). Człowiek nagle budzi się i stwierdza: nie, jeszcze nie wszystko stracone, jeszcze świat może należeć do mnie, jeszcze mogę zająć się tymi wszystkimi sprawami i podporządkować sobie to, o czym zawsze marzyłem. Zaczyna znów zachłannie wszystko „pożerać”. Czyli na bardzo głęboko zakorzenionym poziomie zostaje na nowo wydany w ręce tych pierwszych sześciu demonów. Wszystko zaczyna się od nowa, ale na poziomie druzgocącym. Cały problem polega na tym, aby człowiek to błędne koło mógł rozerwać.

Do tego potrzeba odwagi, by spojrzeć w oczy prawdzie kryjącej się w głębi własnej duszy, własnego serca. Gdy to się stanie, trzeba prosić Boga o łaskę i pomoc, ponieważ samemu nie da się rady. To już przekracza ludzkie możliwości. Jednak sama łaska nie wystarczy. Jest potrzebna aktywna współpraca człowieka z łaską. Od tego mamy Księgi Mądrościowe i Ewangelie oraz Listy w Nowym Testamencie, aby mieć gdzie szukać wskazówek w postępowaniu w zwykłych i trudnych sprawach.

Sześć pierwszych złych myśli koncentruje się na zakłamaniu – zła relacja ze światem stworzonym.

7 – ponad tymi sześcioma demonami wznoszą się dwa inne – czyhają na tych, którzy demona acedii ostatecznie pokonali. Kiedy człowiek zaczyna zapominać, że to dzięki łasce i Bożej pomocy pokonał sześć demonów, zaczyna się w jego życiu trudny bardzo okres. Podsuwa człowiekowi demon próżną chwałę – fałszywy obraz samego siebie. JA pokonałem demona acedii – to moje zwycięstwo, mój sukces. Kusi, żeby człowiek zaczął widzieć źródło swojej siły i swojego sukcesu, którego wcale nie odniósł, w samym sobie. Żeby zaczął się chlubić. Buduje fałszywy obraz człowieka, jako duchowego supermena. Pokazuje człowiekowi jego samego jako specjalistę od spraw duchowych i wmawia mu, że potrafi poradzić sobie nie tylko z samym sobą, ale również pomagać w kierownictwie duchowym innym ludziom. Duch próżnej chwały jest duchowym uwodzicielem, który nie pozwala trwać w pokorze (pokora - prawdziwy obraz samego siebie, mówienie prawdy o sobie samym), ale zmusza do budowania zamków na piasku. Temu, który uwierzył, że jest mistrzem duchowym, zaraz na pomoc przychodzi demon najstraszniejszy – demon pychy.

8 – pycha – stan absolutnego zakłamania, sfałszowania wizji rzeczywistości. Człowiek zapomina o Bogu, że jest On dawcą wszystkiego, dobrych darów, a widzi i rozumie, że tylko on sam jest przyczyną własnych sukcesów, szczęścia, że tylko w jego rękach leży to, jak potoczy się jego życie. Demon pychy zagraża tym wszystkim, którzy pełnią kierownicze stanowiska, są przełożonymi we wspólnotach – kiedy, mając podejmować decyzje zapominają o tym, że oprócz ich decyzji, ich kalkulacji, jeszcze na wszystko ma wpływ Bóg. Wychowawcom, którym się wydaje, że tylko od ich postępowania, sposobu argumentacji zależy los ich wychowanków; zapominają, że jest jeszcze Bóg działający swoją łaską i co do każdego człowieka ma swoje plany i swoje środki, aby go doprowadzić do nawrócenia. Demon pychy tak naprawdę każdego pozostawia samotnym, sprawia, że człowiek zapomina o Bogu, a twierdzi w sobie, że tylko od niego samego wszystko zależy. Demon pychy doprowadza do bezradności, rozpaczy, bo wcześniej czy później do człowieka dociera, że on sam ze swoimi i ludzi słabościami nie jest w stanie dać sobie rady i dokonuje jeszcze większej pracy, wysiłku, po to, aby wszystkie swoje sprawy załatwić, a im więcej pracuje i stara się, tym bardziej widzi, że nie jest w stanie wielu spraw przeskoczyć, rozwiązać. Ostatecznie doprowadza człowieka do najgorszego stanu upadku – praktycznego egoizmu, gdy człowiek żyje tylko własnym życiem i zapomina, że jest Ktoś po tamtej stronie. Demon pychy jest wzmacniany przez demona próżnej chwały. Te dwa demony współdziałają ze sobą dość zgodnie doprowadzając człowieka do zguby. Przedstawiają iluzoryczne sukcesy i skupiają uwagę na samej osobie danego człowieka. Tylko dany człowiek (ewentualnie osoby, które uważa za przyjaciół w danej chwili – czyli osoby, które go słuchają, są mu posłuszne) jest mądry, inteligentny, wartościowy, potrafi najlepiej pracować, opowiada najfajniejsze dowcipy; reszta to bezwartościowi głupcy.

 

Jak sobie radzić z tymi złymi myślami?

Jako środki zaradcze według Ewagriusza: są dwie metody, na których bazuje reszta sposobów radzenia sobie ze złem:

1 – aby człowiek nie walczył bezpośrednio z wadą, która obecnie go dręczy, nie próbował zniszczyć demona, który aktualnie zadaje mu cierpienie. Trzeba zrobić krok do tyłu. Jeśli człowiek cierpi z powodu smutku, niech zrobi rachunek sumienia i zobaczy, co było powodem jego gniewu. Smutek powstaje w wyniku niezaspokojonego gniewu. W ten sposób podcina się korzeń zła, z którego grzech wyrasta. Zły duch traci siłę i ostatecznie ucieka. Chcąc pokonać jednego demona, trzeba sięgnąć punkt wyżej w naszej tabelce.

Nie jest to jednak sprawa jednorazowa. Nie da się dręczącego demona zlikwidować od razu i raz. Jest to proces, który trzeba powtarzać regularnie.

2 – zwrócić uwagę na te złe myśli, które wiążą się z pożądliwością (pierwsze trzy) i z popędliwością (kolejne trzy). Pierwsze trzy leczy się przez mądry post – wyrzeczenie się pokarmu (ograniczenie jedzenia w ilości lub jakości biorąc pod uwagę stan swojego zdrowia), swego rodzaju ascezę, czyli powstrzymywanie się od rzeczy zbędnych. Nasze myśli słabną, jeśli zdecydujemy się szczerze, ze skruchą w sercu pościć. Drugie trzy demony pokonujemy, gdy człowiek okazuje łagodność i miłosierdzie – przenosi wzrok z siebie na ludzi. Zamiast koncentrować się na sobie i swoich potrzebach, zaczyna dostrzegać innych i zaczyna widzieć to, co może zrobić dla nich. 

Trzeba jednak pamiętać, że musimy dbać o swoje zdrowie, siły, intelekt itp., ponieważ przenoszenie wzroku z siebie na innych nie oznacza zaniedbania swojej osoby, potrzeb, zdrowia i czasu przeznaczonego dla siebie samego. Takie zaniedbanie spowoduje, że nie będziemy mogli skutecznie służyć innym ludziom. Przenosić wzrok to w mądrości, której swoim Słowem uczy nas Bóg i ze względu na Boga dostrzegać człowieka jako brata, jako człowieka w potrzebie, jako dziecko Boże - to dostrzegać potrzeby i istnienie innych ludzi w na tle Osoby Chrystusa. Przy Jego całkowitym, niezaprzestawalnym trwaniu przy każdym z nas.

Życzliwość wobec innych wzmacnia gorliwie pielęgnowana psalmodia – potoczna modlitwa codzienna, której człowiek oddaje się wytrwale.

W obu częściach radzenia sobie z demonami ogromną rolę odgrywa wytrwałość. Bez wytrwałości, dużego czasu poświęconego na walkę z myślami, aby się z nimi uporać – nie zostaniemy od nich uwolnieni. Mają w nas korzenie bardzo głęboko i walka z nimi wymaga dłuższego czasu. Powinniśmy prosić Boga o cierpliwość i łaskę.

W swym Traktat Ewagriusz pokazuje, że sam chciał być łagodnym, miłosiernym, kto innym ludziom daje miłość Boga. Taki jest ostateczny cel wyzwolenia się z tych myśli. Ewagriusz zwraca się do swoich uczniów, czytelników, a więc i do nas, mimo upływu wielu wieków, słowami: „Umiłowani. Uciekajmy przed chorobą lżenia kogokolwiek, ani też nikogo nie wspominajmy źle i nie odwracajmy spojrzenia, kiedy wspomina się bliźniego. Wszystkie nasze gesty badają złe demony z ciekawością i niczego, co nas dotyczy, nie pozostawiają bez zbadania”. Uciekajmy od osądzania i lżenia innych, a okazujmy wobec nich łagodność i miłość Jezusa Chrystusa.

W walce ze złymi myślami, demonami atakującymi człowieka, bardzo ceniona i skuteczna jest tzw. metoda antyretyczna - zaczerpnięta z Ewangelii, z wydarzenia kuszenia Jezusa na pustyni. Na propozycję demona Jezus odpowiada cytując Słowo Boże. Metodę tę można skutecznie stosować w walce, np.: obżarstwo – Ps 23, 1 – „Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie”.

Gdy rezygnacja z postu, z ascezy pojawia się w sercu Ewagriusza, przywoływał on na myśl tekst z Pisma Świętego, czyli obecność samego Boga. Tylko Bóg pokonał szatana. Człowiek nie ma w sobie takiej mocy.

Post, asceza to środki, które dadzą duszy oczyszczenie i zbliżą człowieka do poznania Boga i bliskości z Bogiem. Trzeba prowadzić walkę z myślami, które od postu i ascezy odciągają.

Trzeba świadomie wzbudzać w sobie ciągłe uświadomione trwanie przed Bogiem podczas wszystkich obowiązków w codziennym życiu. Trzeba wytrwale i świadomie śledzić myśl i dostrzegać zjawiający się impuls złej myśli. Wówczas od razu przywołać wybrany przez siebie fragment Pisma Świętego lub po prostu z głębi serca powtarzać Imię: Jezus!